Śladami Festung Breslau. Nadodrze.

Jak już wielokrotnie pisałem Wrocław spływa historią. Historia wypływa ze ścian, bruku, elementów elewacji, emaliowanych tabliczek a czasami dosłownie wypływa z ponad stuletnich rur gdzie jeszcze w wielu miejscach płynie wrocławska woda. Dzisiaj czas na moje ulubione wrocławskie rejony czyli Nadodrze. Tytułem wstępu: ta część miasta najmniej ucierpiała podczas oblężenia. Niemcy umocnili północne i wschodnie rejony miasta, tymczasem sowieci po zamknięciu okrążenia zaatakowali z południa a potem od zachodu. Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że miasto w prawie 80 procentach zostało zniszczone ale największe straty to południowo-zachodnie dzielnice. Nadodrze, leżące na południe od przecinającej miasto głównej linii kolejowej poniosło stosunkowo niewielkie straty. Tu walk nie było, były natomiast długotrwałe bombardowania artyleryjskie oraz lotnicze. I przez to właśnie ślady przedwojennego Breslau są tu takie okazałe. Co chwila natknąć się można na białe strzałki, jakimi oznaczano wejścia do schronów mieszczących się w piwnicach kamienic. Na budynkach do tej pory znajdują się emaliowane tabliczki z numeracją kamienic, jak widać z resztą na jednym ze zdjęć z galerii, czasami będące w lepszym stanie od oznakowań o dziesięciolecia późniejszych… Wiadukt kolejowy pod którym codziennie przejeżdżają tysiące pojazdów oparty jest na nieremontowanych stalowych podporach mających prawie sto lat, a górą cały czas jeżdżą pociągi… Co tu dużo pisać, to miasto to dla mnie symbol dramatycznej historii XX wieku, w tym przypadku historii innego, wtedy wrogiego nam państwa. A Nadodrze? Tu chyba najbardziej czuć ducha Breslau…
Myślę sobie, że gdybym oprowadzał wycieczki po Wrocławiu to zaczynałbym właśnie tutaj, później kierując swe kroki na dworzec Świebodzki, Brochów, ul. Kurkową, Lelewela czy Mierniczą a na sam koniec zostawił wyremontowane kamieniczki na rynku.
I jeszcze jedna myśl: bardzo bym chciał, by te wszystkie miejsca na zdjęciach zostały odrestaurowane. Ale odrestaurowane z głową. Czerwona cegła wypiaskowana, dekoracje na elewacji wykonane wg. zdjęć z epoki, najmniejsze detale na emaliowanych tabliczkach domalowane… Zdaję sobie sprawę, że jest to nierealne, Wrocław ma jedne z największych długów z polskich miast, chwała włodarzom za to co do tej pory udało się zrobić (program stu kamienic itd.), ale z drugiej strony widzę niechęć i brak zainteresowania do pokazania chociażby dramatycznej historii obrony miasta – mówię tu chociażby o schronie pod pl. Solnym, który został udostępniony do zwiedzania tylko jeden, jedyny raz… A zainteresowanie było ogromne, kolejka wielokrotnie zakręcała, na możliwość zwiedzania podziemnego schronu pełniącego funkcję szpitala czekało się kilka godzin. Jakaś nadzieja jest: dosyć prężnie działają stowarzyszenia zajmujące się sprzątaniem i restaurowaniem (przy nader skromnych środkach) fortyfikacji znajdujących się w mieście.
Tak czy inaczej: Nadodrze jest magiczne i jeszcze nie raz wrócę tu z aparatem. Jeśli czas pozwoli…

I jeszcze komentarz do ostatniej fotki. Znajduje się na niej naziemny schron obrony przeciwlotniczej, jeden z czterech tego typu, które znajdowały się we Wrocławiu. Do dzisiaj przetrwały trzy. A fotka wymaga komentarza dlatego, że mimo to, że budynek uznawany jest przez znawców tematu za schron przeciwlotniczy to nie przez wszystkich… Przeciwnicy takiego przeznaczenia schronu mają wydaje się poważne argumenty a raczej pytania wymagające odpowiedzi, z którymi autor gotów jest się zgodzić.
A mianowicie: jaki sens budować schron naziemny o dosyć cienkich stropach, jeśli wszędzie na świecie robi się schrony podziemne? Czemu budynek mający służyć za schron tak bardzo przypomina flakturm (choć nie ma na nim miejsca na instalację dział przeciwlotniczych)? Czemu nie jest zaprojektowany w sposób by chronić jak największą ilość ludności? Podobnych pytań jest sporo i choć autor posiada za małą wiedzę o rzeczy i nie decyduje się odpowiedzieć na pytanie do czego ta budowla mogła służyć, to uważa, że rzecz nie jest taka oczywista…
A dla łowców skarbów i wielbicieli teorii spiskowych i innych niesamowitości link do próby rozwiązania zagadki wrocławskich schronów naziemnych:

http://historia.focus.pl/wojny/woloszanski-skazone-zapomnieniem-1225

Advertisements

1 komentarz

Filed under Uncategorized

One response to “Śladami Festung Breslau. Nadodrze.

  1. Gosia

    Idąc obok Ciebie odkrywam na nowo ulice i budynki. Dla mnie to miejsca spacerów z babcią, dziadkiem czy mamą. Wspomnienie plackarni, przedszkola i sklepów. Teraz te same miejsca zyskują pełna historię.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s