Jakby wczoraj…

Zastanawiałem się jak zatytułować ten wpis. Nic mi tu nie pasowało i zdecydowałem właśnie tak jak powyżej.<br Ale do rzeczy.
Polska, lata 80 ubiegłego wieku.
Ekspres "Neptun" 6.30 z Warszawy Centralnej do Gdańska. W Gdańsku wjazd na dworzec główny o godzinie dziesiątej (naprawdę tak było, to nie sci-fi!). Potem przesiadka do brudnego, zatłoczonego autosana i godzinka do Kątów Rybackich.
Albo inaczej: zakładowy Robur, w Roburze szczęśliwi wczasowicze wyjeżdżający nad morze z Funduszu Wczasów Pracowniczych, busik rano przyjeżdża do wspaniałego ośrodka wczasowego… A tam już tylko radość: każdy ma własny domek, w nim prąd, zlew, oddzielne sypialnie…
Kiedyś standardy były inne, oczekiwania na miarę czasów. Człowiek był szczęśliwy, że po roku ciężkiej (lub nie) pracy, mógł wybyczyć się na plaży, beztrosko wypoczywać bez tych codziennych, szarych, czasem przytłaczających spraw.
Tak pewnie myślała moja mama. Jak mi się kojarzą te czasy? Już wcześniej w innym poście o tym pisałem ale postaram się wymienić hasła kojarzące się z wczasami nad morzem w latach 80-tych ubiegłego wieku z perspektywy dzieciaka.
Przede wszystkim to zapachy. Zapachy kojarzące się z dzieciństwem i beztroskimi chwilami nad morzem: zapach spalonych gofrów, smaru z kutrów w porcie, zapach kawy w kawiarniach, starego tłuszczu w smażalniach…

No i dźwięki. Przede wszystkim niesamowite szafy grające, które po wrzuceniu monety magicznym ramieniem wyciągały płytę z utworem, którego chcieliśmy posłuchać… A czego się wtedy na wakacjach słuchało? Tutaj duużo sentymentów: Boney M, Demis Russos, czy z naszego podwórka: Kombi czy Lady Pank.

Ale przede wszystkim szum morza i specyficzny jego zapach.

To zostaje w człowieku. Na długo.

A więc zdecydowaliśmy się na przypomnienie sobie tych klimatów. Co prawda nie nad morzem ale ośrodek jakby żywcem przeniesiony z Kątów Rybackich, Krynicy Morskiej, Ustki czy Władysławowa. W 1980 roku wyrwany z nad Bałtyku i postawiony w 2014 roku w Obornikach Śląskich. Można dotknąć, wszystko działa. Tak samo śmierdzi zbutwiałym drewnem i wilgocią, tak samo nie domykają się okna a do żarówki na ganku poprzyklejane muchy i komary. Toaleta w odrębnym budynku, w celu kąpieli należy przejść 100 metrów z ręcznikiem i kosmetyczką.
Co więcej: kiełbasa z ogniska smakuje tak samo jak 30 lat temu, poranna kawa przed domkiem tak samo.
Czy polecam? Zdecydowanie nie.
Albo inaczej: tym którzy jak ja spędzali swoje szczenięce wakacje w podobnych miejscach polecam jak najbardziej. Odpocznijcie od Chorwacji, Egiptu, Hiszpanii i na chwilę przenieście się w czasie. Choćby na jedna noc.
Fajno jest, gwarantuję.

1 komentarz

Filed under Uncategorized

One response to “Jakby wczoraj…

  1. Gosia

    Długie spacery, niekończące się rozmowy i blask ogniska odbity w Twoich oczach. Czekam na podróż w krainę Twoich wspomnień. Pojedziemy już we troje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s