Pierwsi stołeczni graficiarze czyli ślady historii.

Dziś kolejny wpis dotyczący dramatycznej historii tego miasta. W końcu udało nam się odwiedzić Mauzoleum Walki i Męczeństwa, czyli dawną katownię Gestapo w podziemiach Ministerstwa Edukacji Narodowej w al. Szucha (w okresie międzywojennym mieściło się tu Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego). Budynek przetrwał wojnę, dlatego tak ogromne wrażenie robią zachowane w doskonałym stanie kazamaty tego budynku. Co prawda w latach sześćdziesiątych piwnice zostały odremontowane i wydrapane przez więźniów na ścianach ślady historii zostały pokryte świeżym tynkiem, na szczęście nie wszystkie. Ekspozycja jest skromna ale trudno wymagać w takim miejscu czegoś więcej. Same gołe ściany i cele robią ogromne wrażenie. Jako, że w cenie biletu (6 zł.) jest także możliwość odwiedzenia Pawiaka, mogliśmy „za jednym zamachem” zwiedzić także ten ponury punkt na mapie stolicy. To dawne carskie więzienie z jakże bogatą i dramatyczną historią, także robi ogromne wrażenie. Tutaj już ekspozycja jest bogatsza: makieta kompleksu więziennego, zdjęcia z czasów budowy i całej jego trudnej historii. Oczywiście znowu największe wrażenie robią cele więzienne. A na zewnątrz oczywiście jedyny w swoim rodzaju symbol czyli jedyny w Warszawie pomnik drzewa. Drzewa na którym wieszane były tabliczki z nazwiskami zakatowanych na Pawiaku ludzi. Jako że drzewo było już spróchniałe, władze miasta zdecydowały się  na sporządzenie odlewu i od kilku lat ten właśnie odlew stoi przed muzeum. Fragmenty oryginalnego drzewa można obejrzeć na ekspozycji wewnątrz.  Idziemy dalej szlakiem historii. Jest 17 stycznia 1945 rok. Do opuszczonej przez wojska niemieckie, pustej, zimnej zrujnowanej stolicy wkraczają wojska radzieckie oraz jednostki polskie. Zdecydowana większość domów mieszkalnych jest zniszczona, czy to w wyniku działań w 1939r, walk powstańczych ale w zdecydowanie największym zakresie w efekcie zbrodniczego rozkazu Hitlera o zrównaniu Warszawy z ziemią po upadku Powstania Warszawskiego. Jednakże do tego pustego miasta zaczyna wracać ludność. Na szybko powołane władze miejskie próbują przywrócić jak największą liczbę mieszkań. Naprędce powołane komisje podejmują decyzję o wyburzaniu lub dopuszczeniu do zamieszkania budynków, po niedługim czasie powstaje Biuro Odbudowy Stolicy ale najtrudniejsze i najbardziej niebezpieczne prace podejmuje wojsko. Saperzy dom po domu, ulica po ulicy oczyszczają miasto z niebezpiecznych ładunków, broni, amunicji i niewybuchów, których ogromne ilości pozostały w stolicy. Prace odbywają się nie bez ofiar. Część z nich nigdy swojej pracy nie kończy… Po saperach czas na najbardziej ponure prace: do akcji przystępują komisje Czerwonego Krzyża, których zadaniem jest zabezpieczenie, identyfikacja zwłok, których mnóstwo jest w zasypanych piwnicach, kanałach i masowych grobach, które są codziennym widokiem w Warszawie. Co ciekawe, po pracach saperów zachowało się sporo śladów na murach stolicy. Pamiętam jak będąc młodym szczylem, wycinałem z kartonu szablony z pankowo-anarchistycznymi hasłami i „upiękniałem” nimi osiedlowe bloki… Taki szczenięcy wiek. Ale nie byłem pierwszy, pierwsi byli oni: właśnie saperzy. Na murach stolicy sporo jeszcze zachowanych w lepszym lub gorszym stanie śladów po szablonach o treści: dom rozminowany, nazwisko sapera, data.  Te szablony przetrwały, owoce mojego szczenięcego okresu na szczęście nie. W galerii trzy takie szablony: z ul. Chocimskiej, Litewskiej i najgorzej zachowany: z ulicy Skolimowskiej. Zachowane tylko dlatego, że znajdują się po zaciemnionej stronie budynków i nie zdążyły wypłowieć na słońcu. Tak sobie myślę: może władze stolicy przeznaczyły by kilka groszy na zabezpieczenie ich?   Przecież tu trzeba tylko paru śrub i płytek z pleksiglasu? Warto by było zabezpieczyć na pamiątkę tego dramatycznego czasu. Takich szablonów na Mokotowie jest więcej, w pobliżu chociażby na ulicy Narbutta (był tam parę lat temu, czy jeszcze jest?) I na koniec parę zdjęć dokumentujących to co przyszło za szybko ale na razie jest piękne i słoneczne: jesień.

1 komentarz

Filed under Uncategorized

One response to “Pierwsi stołeczni graficiarze czyli ślady historii.

  1. Jadwinia

    Niekończące się spacery to nasza specjalność. Dziękuję za każdy krok🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s