Trójkąt bermudzki i szminka czyli nowa zabawka dużego chłopca.

Na wstępie chciałbym wytłumaczyć się w końcu z braku a z ogonkiem we wpisach – wina leży po stronie WordPressu. Wiedza, nic z tym nie robia jak na razie pomimo wielu sygnałów z Polski i innych krajów gdzie używa się tych „nietypowych” czcionek. No i druga sprawa. Nabyłem rewelacyjny program do składania HDR i ten wpis jest taki troszkę eksperymentalny, to znaczy eksperymentalna będzie galeria nie jej opis. Jako, że zabawka jest nowa to po malutku ja poznaje i opanowuje, czyli uczę się. Na razie sprowadza się to do ograniczania chęci „landrynkowania” zdjęć i pozostawienia ich jak najbardziej naturalnymi. Tyle tytułem wstępu a teraz do rzeczy. Dlaczego szminka i trójkat bermudzki? Już tłumaczę: szminka wrocławianie nazywaja nowo wybudowany najwyższy budynek w mieście czyli Skytower. Wg. mnie całkiem ciekawy i efektowny twór, strasznie żałuję że gdy był w nim dzień otwarty to nie było mnie we Wrocku bo można było go dokładnie obejrzeć od środka a co najważniejsze wjechać winda na górę i pobawić się aparatem… Cóż, może uda się kiedyś zrobić panoramę z góry, kto wie… Budynek zdecydowanie góruje nad miastem, śmiałem się nawet, że Wrocław doczekał się swojego pałacu kultury, ponieważ wjeżdżajac do miasta „szminkę” widać z odległości około 20 kilometrów, oczywiście przy dobrej pogodzie, a jak byłem szczeniakiem i wracałem z kolonii do Warszawy to można było poznać, że zbliżamy się do miasta właśnie po tym że już z daleka, hen, hen na horyzoncie widać było czubek „patyka”… I drugie pojęcie czyli trójkat bermudzki. Każde miasto ma swoje „zaklęte rewiry”, miejsce gdzie lepiej jest się nie zapuszczać po zmroku, gdzie dziesiatki oczu obserwuja każdego obcego, nowego człowieka na „dzielni”, a spory odsetek mieszkańców  ma czerwone twarze, choć skalpów nie zdejmuja… Takim  miejscem w Warszawie (choć już trzeba przyznać, że w coraz mniejszym stopniu jest stara Praga a we Wrocławiu właśnie okolice ulicy Mierniczej. Niesamowicie interesujaca przedwojenna architektura posiekana kulami dwóch armii, które walczyły tu o każdy skrawek terenu nawet po kapitulacji Berlina. Istnieje nawet anegdota o żołnierzach radzieckich wracajacych z parady zwycięstwa w Berlinie, z których jeden słyszy strzały i pytajac czy to z radości z powodu zakończenia wojny otrzymuje odpowiedź: nie, to Wrocław… Takie to już dramatyczne losy tych naszych miast… Ale do tematu: łuszczacy sie tynk, kamienice błagajace o remont, śmierdzace, zasikane bramy, wyłażace spod farby napisy po niemiecku reklamujace piekarnię, kocie łby i mnóstwo twarzy w oknach z nudów przypatrujacych się wydarzeniom na ulicy, czyli wspaniałe danie dla mojego obiektywu. Temat świetny i na pewno nie raz tam jeszcze wrócimy. Co następne? Dawny browar miejski. Dziś już złocistego płynu się w nim nie wytwarza, za to w tym klimatycznym miejscu maja swoja siedzibę przeróżne firmy, galerie, pracownie artystyczne i kluby. Obiekt w bardzo dobrym stanie, wart odwiedzenia, z tym tylko zastrzeżeniem, że pan pilnujacy tereny browaru prosił by nie robić dużej ilości zdjęć bo będzie miał nieprzyjemności. Do prośby się dostosowałem ale co chciałem to obcykałem. Kolejny punkt programu to wieża ciśnień która oczywiście nie spełnia swej pierwotnej funkcji, za to malowniczo stoi na środku ulicy rozdzielajac dwa pasy jezdni a mieści się w niej restauracja do której mamy nadzieję wcześniej lub później się udać by móc zjeść małe co nieco w galerii na górze. I na sam koniec kilka klasycznych obrazków z rynku oraz autor ze swoja urocza przewodniczka w krzywym zwierciadle. I na koniec prośba: pomimo tego, że bloga tego tworzę głównie po to by w przypadku utraty zdjęć spowodowanej przypadkami losowymi, coś jednak pozostało oraz tego, że czasem lubię skrobnać parę słów, gdyby komukolwiek czytajacemu przyszły do głowy jakieś uwagi czy też pomysły to mam prośbę: pisać, ochrzaniać, chwalić czyli komentować.

1 komentarz

Filed under Uncategorized

One response to “Trójkąt bermudzki i szminka czyli nowa zabawka dużego chłopca.

  1. Jadwinia

    Każde zdjęcie przywołuje ciepło i tysiące wypowiedzianych słów. Mimo, iż są ponoć dzienne limity😉 Nie tylko zdjęcia tworzą magie ale i słowa budują obrazy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s