Sudety czyli mgła i linia Masaryka.

Na święta wielkanocne wybraliśmy się na pogranicze polsko-czeskie a konkretnie do Mostowic czyli malutkiej wioseczki gdzie obydwa państwa łączy mostek nad dziko płynącą rzeczką Orlicą. Rzeczka spina dwie miejscowości: wyżej wymienione Mostowice i Orlickie Zahori. To miał być wypad typowo turystyczny czyli święta bardziej aktywne niż poruszanie się od stołu A do stołu B. Powyższy zamiar udał się znakomicie. Podczas tego kilkudniowego pobytu pogoda mocno dała nam w kość, pozwalając na podziwianie pełnego spektrum ciekawych zjawisk. Od chmur w których poruszaliśmy się pierwszego dnia, poprzez słoneczną pogodę a na śnieżycy dnia ostatniego poprzestając. Ale taki już podobno urok Sudetów. A samo pogranicze? Dla zainteresowanych historią jest to ciekawa kraina. Zarówno po stronie naszej jak i braci po kuflu co chwila można natknąć się na ślady historii. A to waląca się niemiecka karczma gdzie ślady gotyckich reklam wyłażą spod farby, a to popiersia cesarza Józefa II który zatrzymał się ze świtą by pokazać chłopom że on także potrafi używać kosy (na polu nie na chłopie…), i na wspaniałych umocnieniach czeskich skończywszy. Co do samych umocnień: nie ukrywam że moim celem było zwiedzenie paru bunkrów „linii Masaryka” jak nazwano te grupy forteczne. Parę słów o historii: Czesi po dojściu Hitlera do władzy, w odzewie na jego żądania dotyczące zwrotu Sudetów, na potęgę zaczęli się zbroić, stawiając na całej granicy północnej i zachodniej grupy warowne składające się z różnej wielkości i typów bunkrów, które miały ich ochronić przed faszystowską inwazją. Docelowo miało powstać ponad dziewięć tysięcy obiektów. Prace nie zostały ukończone ale efektem jest parę tysięcy malowniczo wyglądających bunkrów które stoją głównie w Sudetach. Żelbetonowe potwory naszym braciom nie pomogły – zostali sprzedani przez aliantów Hitlerowi na konferencji w Monachium i umocnienia nie miały szansy udowodnić swojej wartości. Tyle historia. Nam pozostały do podziwiania wspaniale zachowane fortyfikacje, sprzątane i konserwowane przez grupy zapaleńców (z których uprzejmości udało nam się skorzystać by zwiedzić od środka jeden z obiektów). Piękne szlaki, prawie zerowa ilość turystów i straszliwie klimatyczne miejsca.

 

2 komentarzy

Filed under Uncategorized

2 responses to “Sudety czyli mgła i linia Masaryka.

  1. Jadwinia

    Najpiękniejszego i tak nie da się opisać słowami, ani oddać obrazem. To można tylko poczuć.

  2. Szkoda, że pogoda nie dopisała, zdjęcia byłyby o wiele lepsze. Mimo wszystko dzięki za tę potężną galerię🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s