Wakacyjnie: fort Karola i Pstrążna.

Dziś nasza Marysia powiedziała „meemeee”, czym wyraźnie dała nam do zrozumienia, że chce zwiedzić jakiś obiekt militarny. Jako, że drugowojenne fortyfikacje czeskie już oglądała padło na zabytek pruskiej sztuki wojennej. Fort Karola leżący na szczycie góry Ptak powstał w 1790r. na ówczesnej granicy prusko-austriackiej i miał bronić przejścia z Radkowa do kotliny Nachodzkiej. Był obsadzony przez kilkuosobowy zespół, jego budowa ze względów politycznych nie została dokończona. Do dnia dzisiejszego pozostało niewiele: brama wejściowa, okno i dziedziniec a także taras widokowy z zaznaczonymi kierunkami świata. Skały znajdujące się dookoła noszą jeszcze ślady pruskich napisów i to w zasadzie wszystko co można obejrzeć. Nie mniej warto tam zajrzeć bo z tarasu rozciąga się piękny widok na Szczeliniec Wielki i Mały oraz Karłów.

Po wycieczce córeczka mlaskaniem dała znak, że chce zobaczyć owieczki i zaznać trochę kultury. Cóż było robić, padło na kulturę ludową i skansen w Pstrążnej. Obiekt ciekawy, w skład jego wchodzą młyn, zabudowania gospodarcze i budynki mieszkalne. Wszędzie można wejść, dotknąć i powąchać. No i co najwazniejsze dla naszej córki,- nakarmić owieczki. Owieczki nakarmione, Marysia uśmiechnięta, rodzice usatysfakcjonowani.

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Wakacyjnie: Grupa Warowna Dobrosov.

Namówiłem moje panie, by odwiedzić widoczne na zboczach gór otaczających Nachod bunkry będące częścią „linii Masaryka” czyli umocnień budowanych w Sudetach przez Czechów przed II wojną światową. Cały system umocnień sudeckich posiada kilka tysięcy obiektów, część leżącą kilkanaście kilometrów na wschód, w górach Orlickich udało nam się odwiedzić kilka lat temu, teraz przyszedł czas na te leżące w okolicach Nachodu. W skład Grupy Warownej Dobrosov wchodziło kilkanaście obiektów: bunkry artyleryjskie, straży oraz obserwacyjne. Pierwszy z nich znajduje się najniżej, we wsi Beloves leżącej przy samym przejściu granicznym w Słonem. reszta leży wyżej na paśmie górskim rozciągającym się wzdłuż linii Beloves – Nachod. Najciekawszym do eksploracji jest ogromny bunkier artyleryjski leżący najwyżej, posiadający kilka kondygnacji pod ziemią, z resztą budowa podziemnych korytarzy nie została dokończona. Niestety nam nie udało się zwiedzić go w środku z kilku przyczyn: przede wszystkim zwiedzanie odbywa się tylko w grupach 15 osobowych a nam nie chciało się czekać na pozostałe 12 osób, poza tym temperatura wewnątrz wynosi ok 6-7 stopni a narażać naszego skarbu na takie temperatury nie chcieliśmy. Trudno, może następnym razem. Pozostałe obiekty będące elementami grupy warownej rozciągnięte są w promieniu 3 km. od bunkra artyleryjskiego. Niektóre z nich zostały wysadzone w powietrze, jednak te większe cały czas stoją. Jako, że prawie wszystkie umieszczone są na szczycie lub zboczu góry, wyglądają bardzo malowniczo i wycieczka po nich była fajnym pomysłem. Dla zainteresowanych: zielony szlak z Ceskiej Cermnej lub serpentynkami z nachodu do parkingu 200 metrów za wsią Dobrosov. W galerii także widok Nachodu z bunkrów, kilka zdjęć z samego miasteczka oraz majaczący w oddali Szczeliniec Wielki. No i nasze szczęście baraszkujące koło bunkra.

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Wakacyjnie: Błędne Skały.

Świetny szlak. Jakieś 2,5 godziny z Kudowy, na początku asfalt a potem już klasyka: na początku piach, szyszki i gałęzie a potem kamienie i skały. A na górze bardzo fajny i robiący wrażenie labirynt skał, między którymi trzeba się przeciskać, momentami pochylając się aż do czołgania. Było momentami bardzo wąsko: trzeba było się przepychać bokiem, popychając najcenniejszy towar przed sobą. Było ciężko, była krew pot i łzy. No może bez krwi i łez. Najbardziej zmęczona była Marysia, która wyczuła moment i od razu po wyjściu z błędnych skał odpłynęła. Na szczęście znalazł się kawałek ławki by mała pospała a rodzice odpoczęli. Ogólnie było czasem ciężko ale ciekawie. A na koniec jakieś dwie godzinki innym zejściem do Kudowy.

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Wakacyjnie: Szczeliniec Wielki.

Za oknem pada i chłodno więc pogoda troszkę pokrzyżowała nam szyki co pozwala tacie na napisanie paru słów. Zdecydowaliśmy się na podejście na Szczeliniec od Karłowa, szlakiem krótszym od tego z Pasterki ale zdecydowaliśmy, że pogoda jest niepewna i lepiej schodzić godzinę niż trzy w razie załamania pogody. Marysi podoba się bardzo podróżowanie na plecach taty, tacie również. CO prawda dla bezpieczeństwa dziecka trzeba robić przerwy gdy mała zasypia,- spanie w nosidełku nie jest dla malucha bezpieczne. A co do samego szlaku: podejście jest krótkie (godzina) i monotonne: cały czas po schodach. Jest to męczące bo trzeba cały czas uważać gdzie się stawia stopy i nie można za bardzo podziwiać widoków. Za to widok z góry rekompensuje monotonię podejścia. Widok ze skalnych tarasów przy schronisku jest niesamowity. A na górze przerwa na małe „co nieco” i zejście. Zejście jest już ciekawsze: prowadzi wąskimi przejściami pomiędzy skalnymi kominami, gdzie często nie dość, że trzeba zdejmować nosidełko i prowadzić przed sobą to dodatkowo czasem trzeba się prawie czołgać. Męczące ale ciekawe. Piękne widoki, fajne formacje skalne a na koniec niestety schody. Ale już bardzo krótko. Warto.

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Wakacyjnie – ZOO Dvor Kralove

Pamiętników z wakacji część pierwsza choć nie będą ułożone chronologicznie. Wszak już złaziliśmy góry Stołowe a wypad do ZOO Safari był po to by dać odpocząć nogom. A pisanie postów na urlopie też jest dla taty formą wypoczynku, poza tym nie ma często na to czasu i siły po codziennej pracy. A Marysieńce warto zostawić coś do poczytania gdy już będzie mogła to samodzielnie robić. A więc ZOO w Dvor Kralove. Bardzo niedaleko od granicy, 40 km. od przejścia Kudowa – Słone. Parking darmowy, wstęp 195 koron. Samo ZOO jest o tyle oryginalne, że można wziąć udział w czymś na kształt foto safari. Wsiąść do safari trucka (60 koron) lub własnego auta i przejechać się krętymi dróżkami imitującymi afrykańską sawannę. A po drodze antylopy, zebry i inne zwierzaki, które dosłownie stoją na drodze i czasem trzeba je omijać. Wrażenie niezapomniane, szczególnie dla dzieciaków. Co prawda ZOO zastrzega sobie w regulaminie, że za straty spowodowane przez zwierzaki nie płaci, więc chętnych by wjechać własnym autem nie zauważyliśmy. Trasa safari jest dosyć kręta i długa, przejazd trwa ok. godziny. Nie wszystkie zwierzaki są puszczone luzem, drapieżniki znajdują się za bezpiecznym ogrodzeniem. I dobrze: to nie afryka, drzwi się zamyka, tzn. wszyscy raczej chcą wrócić z wycieczki w komplecie. A co poza safari? Klasyczne, średniej wielkości ZOO z pawilonem z akwariami, ptaszarnią, punktami gastronomicznymi oraz pomysłowymi miejscami typu „wodospad 3d” czyli namalowany na asfalcie obraz, który oglądany z konkretnego miejsca sprawia wrażenie trójwymiarowości. Bardzo sympatyczne miejsce, zarówno dla dorosłych jak i dla dzieci. Aha, no i jeszcze ważna informacja dla zainteresowanych: jak w większości czeskich ogrodów zoologicznych, można tu wchodzić z psem, są nawet poidła z miskami. Strasznie sympatyczne.

1 komentarz

Filed under Uncategorized

Duchy dawnego miasta.

Od dłuższego czasu chodzi za mną pomysł by założyć bloga, na którym będę dokumentował wszelkie ślady niemieckiego Breslau. Chodzi mi o szyldy, reklamy,napisy, tabliczki, których wprawne oko jest w stanie jeszcze wiele wyłowić na murach wrocławskich kamienic. Z naciskiem na to co z czasem znika czyli reklamy naniesione farbą na budynki. Wszelkiego rodzaju reklamy browarów, szyldy sklepów, restauracji, oraz to co powstało w czasie wojny czyli strzałki informujące o zejściach do schronu. Dużą ilość zdjęć mam z resztą na dysku ale dużo zostało jeszcze do utrwalenia. bo z czasem zniknie pod nowym tynkiem, ociepleniem czy farbą graficiarza. Moim zdaniem warto to dokumentować, by pamiętać, że miasto miało także inną,jakże bogatą historię. Innych ludzi, inny język, inną kulturę. Po wojnie wszelkie ślady niemieckości niszczono, do tego stopnia, że niektórzy przesiedleńcy pomimo biedy niszczyli ślady po poprzednich właścicielach mieszkań. Wszelkie niemieckie napisy usuwano z ulic, do dziś dnia nie zachowała się żadna tablica z nazwą niemieckiej ulicy (oczywiście poza tym co posiadają kolekcjonerzy i muzea). Trudno się dziwić chęci wypalenia do korzeni śladów niemieckości po wojnie, tym bardziej warto zachować to co pozostało. Choćby na zdjęciach.

Problem jest tylko jeden ale za to poważny. Permanentny brak czasu.

Zdjęcia w galerii to efekt dzisiejszej dwugodzinnej wycieczki po starym mieście i Nadodrzu.

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

1 komentarz

Filed under Uncategorized

Noc Muzeów we Wrocławiu czyli paradoks.

Czasu mało więc wpis z dużym poślizgiem ale jest. Dla potomności, jak wszystko na tym blogu. A potomność coraz chętniej bierze udział w eskapadach rodziców. Z resztą nie ma za dużego wyboru. Ale do rzeczy. Jako, że potomność chodzi spać wcześnie, więc dla nas noc muzeów była raczej popołudniem. Niewiele dało się zobaczyć, muzea odwiedzone w zeszłym roku sobie odpuściliśmy a udało się odwiedzić: muzeum geologiczne, muzeum minerałów, Ossolineum oraz fort piechoty nr. 7 na Polanowicach. Tutaj już potomność się zbuntowała, wykrzyczała, że chce już spać, jeść i w ogóle ma dość. Cóż było robić. Trzeba było noc zakończyć przed zapadnięciem zmroku. Paradoks. Ale potomności się podobało. Rodzicom też.

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized